Pamiętam ten wyjazd, jakby to było wczoraj. Zima, która zazwyczaj kojarzyła mi się z pędem, hałasem i świętami na szybko… a tu nagle inny świat. Szukałem w Internecie takich fraz jak: jezioro rożnowskie hotel i pojawiła się Mała Marina. Butikowy spokój, kilka kroków od lasu, z dala od zgiełku. To w pełni odpowiada na pytanie: gdzie jechać we wrześniu lub gdzie jechać w zimie na wakacje.

Wieczorami siadałem w bujanym fotelu, a za oknem cicho opadał śnieg. W dłoniach kubek rozgrzewającej herbaty z cynamonem i pomarańczą, a w sercu poczucie, że wreszcie odnalazłem swoje miejsce. Jezioro rożnowskie noclegi w Malej Marinie to doświadczenie, które trudno opisać słowami.

zobacz też: Dlaczego warto wybrać kameralny pensjonat zamiast hotelu?

1. Cisza zimowego pejzażu – gdzie jechać we wrześniu

Nie było krzyków, nie było tłumów. Tylko trzask ognia i ten rodzaj ciszy, którego nie da się znaleźć latem. Zimą Mała Marina nabiera nowego rytmu – wolniejszego, spokojniejszego, takiego, który otula od środka.

2. Sauna, która smakuje inaczej

Wchodzisz do sauny, a za oknem wirują płatki śniegu. Ciepło otula Cię jak kołdra, a kontrast zimnego powietrza i gorącego wnętrza daje uczucie odrodzenia. To wrażenie, którego nie da się porównać z żadnym innym czasem w roku.

zobacz też: Sauna i masaż – naturalny sposób na stres i zmęczenie

3. Jacuzzi pełne śmiechu i spokoju

Kiedy zanurzasz się w pianie, wiesz, że jesteś dokładnie tam, gdzie powinieneś być. Zimą jacuzzi działa jak antidotum – rozluźnia, rozgrzewa i sprawia, że wszystko, co ważne, to tu i teraz.

4. Herbata, która smakuje tylko tu

Zimą w Małej Marinie podają coś wyjątkowego – herbatę z przyprawami, której aromat miesza się z zapachem drewna i świec. To drobny rytuał, a jednak właśnie on sprawił, że wracając do domu, brakowało mi nie tylko sauny i jacuzzi, ale właśnie tego smaku. Kot oby pomyślał że szukając jezioro rożnowskie hotel można trafić na miejsce, które mogłoby stać się drugim domem…

zobacz też: Gdyby to były ostatnie 3 dni mojego życia

Zimowy sekret Małej Mariny

Dopiero po powrocie uświadomiłem sobie, że w Małej Marinie zimą nie tylko odpoczywałem. Ja się po prostu… zatrzymałem. To był czas spotkań przy kominku, rozmów z ludźmi, których wcześniej nie znałem, a którzy nagle stali się częścią tej opowieści. Codzienne wieczorne 30 minutowe masaże sprawiały że na nowo poczułem to coś za czym od tak dawna tęskniłem…

Zimą też jest pięknie. Może nawet piękniej. A jeśli raz tego spróbujesz, wiesz, że wrócisz – bo tęsknota za ciszą, ciepłem i kubkiem pachnącej herbaty w fotelu bujanym wraca szybciej, niż się spodziewasz.

zobacz też: Jak zaplanować rodzinne wakacje nad jeziorem? [checklista]

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *